Co powinna zawierać strona internetowa lekarza prowadzącego prywatną praktykę?
Lista elementów strony lekarza z prywatną praktyką – co wymaga prawo (cennik, dane rejestrowe, RODO), co pomaga umówić wizytę i czego lepiej unikać.
Wstęp01
Na pytanie, co powinna zawierać strona internetowa lekarza, internet odpowiada zwykle podobną listą: zdjęcie, opis działalności, dane kontaktowe, formularz i estetyczna grafika. To dobry punkt wyjścia, ale takie zestawienia rzadko wyjaśniają dwie sprawy, od których zależy, czy strona spełnia swoje zadanie – co musi się na niej znaleźć z mocy prawa oraz co sprawia, że pacjent po jej przejrzeniu decyduje się zadzwonić lub umówić wizytę.
Tekst jest podzielony na trzy części: elementy wymagane przepisami, elementy ułatwiające pacjentowi umówienie wizyty i treści, których na stronie lekarza lepiej unikać. Na końcu jest lista do odhaczenia i odpowiedzi na najczęstsze pytania.
Artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady prawnej. Przy każdym obowiązku podany jest numer artykułu ustawy lub uchwały, żeby można było samodzielnie sprawdzić źródło. W sprawach budzących wątpliwości najpewniejszą odpowiedź da właściwa okręgowa izba lekarska.
Co pacjent sprawdza w pierwszych sekundach?02
Na stronę lekarza trafia się zwykle z konkretnym celem. Według badania CBOS „Zdrowie online” 69% internautów szuka w sieci informacji o lekarzach i usługach medycznych, a 62% – opinii o konkretnych lekarzach. Mniej więcej co trzecia osoba umawia wizytę przez internet. Takie osoby rzadko szukają opisu misji gabinetu – chcą szybko znaleźć odpowiedzi na trzy pytania.
Czy to specjalista, którego szukam? Czy zajmuje się moim problemem? Jak się umówić i ile kosztuje wizyta?
Dobrze, jeśli strona odpowiada na nie już na pierwszym ekranie telefonu, bez przewijania. Zdarzają się strony, na których numer telefonu trafił dopiero do stopki, pod kilkoma akapitami o tym, jak ważny jest pacjent. W takiej sytuacji część osób nie dociera do końca strony, tylko wraca do wyników wyszukiwania i wybiera gabinet, w którym kontakt był widoczny od razu.
Na strony gabinetów wchodzi się przeważnie z telefonu, często wieczorem, kiedy gabinet jest już zamknięty i nikt nie odbiera. Dlatego przy projektowaniu układu strony punktem wyjścia jest mały ekran, a kolorami i grafiką zajmuje się później.
Elementy wymagane przepisami03
Przepisy nie nakładają na lekarza obowiązku prowadzenia strony internetowej. Jeśli jednak strona istnieje, kilka informacji musi się na niej znaleźć, bo wymagają tego ustawy. Na wielu stronach lekarzy brakuje przynajmniej jednego z opisanych niżej elementów. Przeważnie nie wynika to z zaniedbania – wykonawcy, którzy na co dzień robią strony dla innych branż, po prostu nie muszą znać przepisów obowiązujących w ochronie zdrowia.
Cennik i zakres świadczeń – ustawa o działalności leczniczej
Ten przepis jest mało znany, choć wyjątkowo jednoznaczny. Regulamin organizacyjny ma co do zasady każdy podmiot wykonujący działalność leczniczą, w tym praktyka zawodowa (art. 23 ust. 1 ustawy o działalności leczniczej). Zgodnie z art. 24 ust. 2 aktualne informacje o rodzaju działalności i zakresie świadczeń, o wysokości opłaty za udostępnienie dokumentacji medycznej oraz o wysokości opłat za świadczenia zdrowotne podaje się pacjentom do wiadomości przez wywieszenie w miejscu udzielania świadczeń oraz na stronie internetowej podmiotu.
Ustawa przewiduje jeden wyjątek. Art. 23 ust. 2 zwalnia z obowiązku posiadania regulaminu lekarza, który prowadzi indywidualną albo indywidualną specjalistyczną praktykę wyłącznie w cudzym zakładzie leczniczym, na podstawie umowy z podmiotem leczniczym prowadzącym ten zakład (art. 18 ust. 4 i 6) – pod warunkiem, że nie prowadzi w niej monitoringu pomieszczeń. Analogiczne zwolnienie mają pielęgniarki i położne (art. 19 ust. 4 i 6) oraz fizjoterapeuci (art. 19a ust. 3). Lekarza przyjmującego pacjentów pod własnym adresem – a takiej praktyki dotyczy ten tekst – wyjątek nie obejmuje, więc musi też publikować informacje wymienione w art. 24 ust. 2.
Dla lekarza oznacza to, że jeśli praktyka ma stronę internetową, musi się na niej znaleźć cennik – to obowiązek ustawowy, a nie jedynie zalecenie. Obejmuje on także jednoosobowe praktyki. Ust. 3 zwalnia je wprawdzie z kilku punktów regulaminu, ale cennik i zakres świadczeń do tych wyjątków nie należą.
Zwykle jest to osobna podstrona albo wyraźnie oznaczona sekcja „Cennik” z aktualnymi kwotami. Ceny podawane „od” są powszechne i raczej akceptowane, ale pacjent powinien móc zorientować się, ile zapłaci za całą wizytę. Gdy konsultacja obejmuje na przykład badanie USG, cena powinna to uwzględniać. Z cennikiem wiąże się też art. 24a, zgodnie z którym rachunek wystawiony pacjentowi ma odpowiadać opublikowanemu cennikowi. Rozbieżność między cennikiem na stronie a kwotą płaconą w gabinecie może więc mieć skutki prawne, a nie tylko wizerunkowe.
Przy cenniku łatwo przeoczyć dwie informacje. Pierwsza to opłata za udostępnienie dokumentacji medycznej (kopii, wyciągu lub wydruku), którą trzeba podać nawet wtedy, gdy pacjenci rzadko o nią pytają. Druga dotyczy monitoringu – jeśli działa w gabinecie lub poczekalni, informacja o nim również powinna znaleźć się na stronie (art. 23a).
Dane identyfikacyjne – ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną
Ustawa traktuje stronę z formularzem, rezerwacją online, a nawet samą informacją o usługach jako usługę świadczoną drogą elektroniczną. W praktyce chodzi o stopkę: art. 5 wymaga, żeby w widocznym i łatwo dostępnym miejscu były imię i nazwisko, adres oraz adres e-mail usługodawcy. Ponieważ lekarz wykonuje zawód regulowany, w stopce powinny się znaleźć również:
- samorząd zawodowy, do którego lekarz należy (konkretna okręgowa izba lekarska),
- tytuł zawodowy i państwo, w którym został przyznany,
- numer w rejestrze publicznym wraz z nazwą rejestru i organem, który go prowadzi – czyli numer prawa wykonywania zawodu i wskazanie Centralnego Rejestru Lekarzy prowadzonego przez Naczelną Radę Lekarską,
- informacja o istnieniu zasad etyki zawodowej i o tym, gdzie je znaleźć – wystarczy zdanie i link do Kodeksu Etyki Lekarskiej na stronie NIL.
Przykładowy wpis może wyglądać tak: „lek. Anna Nowak, specjalista chorób wewnętrznych, tytuł zawodowy uzyskany w Polsce. Członek Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie. Nr PWZ [numer] – Centralny Rejestr Lekarzy prowadzony przez Naczelną Radę Lekarską. Lekarza obowiązują zasady Kodeksu Etyki Lekarskiej (link)”.
Brak tych danych jest wykroczeniem zagrożonym grzywną (art. 23 tej samej ustawy). Nawet jeśli ryzyko kary wydaje się niewielkie, uzupełnienie stopki zajmuje kilka minut, więc trudno znaleźć powód, by to odkładać. Obok tych danych podaje się też NIP, którego Prawo przedsiębiorców wymaga przy podawaniu oferty.
Numer księgi rejestrowej w RPWDL nie jest wprost wymagany na stronie – według ustawy podaje się go na wniosek pacjenta. Coraz więcej osób sprawdza jednak lekarzy w rejestrach, więc można im to ułatwić. Sekcja „Informacje prawne” w stopce, z kompletem danych w jednym miejscu, pokazuje, że praktyka działa przejrzyście.
RODO – polityka prywatności to dopiero początek
Polityka prywatności w stopce jest dziś na większości stron. Więcej uwagi wymagają miejsca, w których strona faktycznie zbiera dane, czyli formularz kontaktowy i rezerwacja online.
Dane o zdrowiu należą do szczególnej kategorii danych osobowych (art. 9 RODO), a pojęcie to obejmuje więcej niż diagnozy i wyniki badań. Już sam fakt, że ktoś zapisuje się do konkretnego specjalisty, jest informacją o korzystaniu z opieki zdrowotnej, a więc daną o zdrowiu. Formularz na stronie psychiatry czy ginekologa przetwarza takie dane od pierwszego wysłanego zgłoszenia.
Dlatego formularz warto ograniczyć do danych potrzebnych do kontaktu – imienia, telefonu lub e-maila i ewentualnie preferowanego terminu – bez pytania o opis dolegliwości. Pod polem „wiadomość” można dodać krótką prośbę, by nie wpisywać tam informacji medycznych, bo o objawach pacjent opowie na wizycie. Klauzula informacyjna (art. 13 RODO) powinna być widoczna przy samym formularzu, a nie tylko w polityce prywatności, do której trzeba osobno przejść. Zgłoszenia bezpieczniej kierować na skrzynkę w domenie gabinetu niż na darmowe konto pocztowe.
W przypadku firmy hostingowej i dostawcy zewnętrznego narzędzia do formularza czy rezerwacji warto sprawdzić, w jakiej roli każdy z nich występuje. Jeśli dostawca przetwarza dane na zlecenie lekarza, potrzebna jest umowa powierzenia przetwarzania danych (art. 28 RODO). Część portali i systemów rezerwacji działa jednak jako odrębny administrator albo współadministrator danych i wtedy właściwy jest inny dokument. Dostawcy zwykle sami wskazują swoją rolę i mają gotowe wzory, ale przed podpisaniem ktoś powinien je przeczytać.
Prostsza jest sprawa plików cookies. Prawo komunikacji elektronicznej (art. 399) wymaga zgody na cookies, które nie są niezbędne do działania strony, czyli przede wszystkim na narzędzia statystyczne i marketingowe. Jeśli strona nie korzysta z Google Analytics ani pikseli reklamowych, baner cookies zwykle nie jest potrzebny. Warto tylko sprawdzić, co wczytują elementy osadzone z zewnątrz – mapa, widżet rezerwacji, film czy fonty z cudzego serwera potrafią same ustawiać takie pliki. Tymczasem wiele prostych stron gabinetów wyświetla baner na wszelki wypadek, choć nie musi.
Lekarz prowadzący praktykę samodzielnie zazwyczaj nie musi też wyznaczać inspektora ochrony danych. Motyw 91 RODO wskazuje, że przetwarzanie danych pacjentów przez indywidualnego lekarza nie jest przetwarzaniem na dużą skalę.
Informacja, nie reklama – ustawa, KEL i uchwała NRL
Wokół tego tematu narosło najwięcej nieporozumień, głównie za sprawą zmian w Kodeksie Etyki Lekarskiej z 2025 roku.
Art. 14 ustawy o działalności leczniczej stanowi, że podmiot wykonujący działalność leczniczą podaje do wiadomości publicznej informacje o zakresie i rodzajach udzielanych świadczeń, a treść i forma tych informacji nie mogą mieć cech reklamy. Naruszenie tego przepisu jest wykroczeniem (art. 147a Kodeksu wykroczeń). Zakaz obowiązuje niezależnie od zmian w Kodeksie Etyki Lekarskiej.
Nowy KEL, obowiązujący od 1 stycznia 2025 roku, zrezygnował ze sformułowania „wszelkie reklamowanie się jest zabronione” i zastąpił je w art. 71 prawem do informowania o oferowanych usługach, zgodnie z zasadami etyki. Część mediów opisała tę zmianę jako zgodę na reklamę lekarzy. Prawnicy specjalizujący się w prawie medycznym podchodzą do niej ostrożniej, ponieważ ustawowy zakaz z art. 14 nadal obowiązuje, a lekarzy wciąż wiąże uchwała Naczelnej Rady Lekarskiej nr 29/11/VI z 2011 roku.
Uchwała wymienia wprost, co może być przedmiotem informacji: tytuł zawodowy, imię i nazwisko, miejsce, dni i godziny przyjęć, rodzaj praktyki, stopień i tytuł naukowy, specjalizacje, umiejętności z węższych dziedzin medycyny, szczególne uprawnienia oraz numer telefonu. Ceny i sposób płatności również mogą zostać podane, ale tylko na stronie internetowej praktyki lub przez telefon informacyjny. Cennik na stronie jest więc jednocześnie wymagany przez ustawę i wyraźnie dopuszczony przez samorząd lekarski.
Uchwała wskazuje też, czego informacja zawierać nie może: zachęty do korzystania ze świadczeń, informacji o metodach leczenia, ich skuteczności i czasie trwania, obietnic, potocznych określeń ani informacji o jakości sprzętu. W omówieniu przygotowanym przez NIL jako przykłady niedopuszczalnych sformułowań podano „najlepszy”, „najtańszy”, „najnowocześniejszy” i „najkrótsze terminy”. Do tej samej kategorii należą rabaty, raty i promocje.
Różnicę dobrze widać na przykładzie. Zdanie „Zajmuję się leczeniem bezsenności, zaburzeń lękowych i depresji u osób dorosłych” jest informacją. Zdanie „Skutecznie leczę bezsenność najnowocześniejszymi metodami, umów się dziś” zawiera już trzy elementy, których uchwała zabrania: deklarację skuteczności, superlatyw i zachętę do wizyty.
Elementy, które pomagają pacjentowi umówić wizytę04
Przepisy wyznaczają minimum, a od elementów opisanych poniżej w dużej mierze zależy, czy pacjent po wejściu na stronę rzeczywiście umówi wizytę.
Specjalizacja i zakres pomocy na pierwszym ekranie
Pierwszy ekran strony, czyli to, co widać na telefonie bez przewijania, powinien od razu potwierdzać, że odwiedzający trafił we właściwe miejsce. Wystarczą tu imię i nazwisko, tytuł, specjalizacja, miasto, jedno zdanie o tym, w czym lekarz pomaga, oraz widoczny sposób kontaktu. Zdjęcie gabinetu, logo czy hasło przewodnie mogą te informacje uzupełniać, ale nie powinny zajmować ich miejsca.
Zakres pomocy najłatwiej opisać słowami, których pacjent używa, wpisując swój problem w wyszukiwarkę. Rzadko będzie to „diagnostyka i terapia schorzeń układu ruchu”, a znacznie częściej „ból kolana po bieganiu” albo „ortopeda dziecięcy”. Lista konkretnych problemów, z którymi można się zgłosić, jest bardziej czytelna niż lista procedur i nie narusza zasad informowania, bo nadal opisuje zakres świadczeń, a nie ich skuteczność.
„O mnie”, które odpowiada na jedno pytanie
Z zakładki „O mnie” powinno szybko wynikać, kim jest lekarz i w czym ma doświadczenie. Najwięcej mówią tu konkrety: specjalizacja i rok jej uzyskania, obecne i wcześniejsze miejsca pracy, obszary, którymi lekarz zajmuje się na co dzień, oraz dodatkowe umiejętności. Uchwała NRL wprost dopuszcza podawanie stopni naukowych, specjalizacji i szczególnych uprawnień, więc nie ma powodu, by je pomijać.
Na zdjęciu powinien być sam lekarz, a nie przypadkowa osoba w białym fartuchu z banku zdjęć, bo twarz znana ze strony ułatwia pierwsze spotkanie w gabinecie. Jeśli własnego zdjęcia na razie nie ma, lepiej chwilowo z niego zrezygnować, niż sięgać po fotografię stockową.
Sposób umówienia wizyty – więcej niż telefon
Według danych ZnanyLekarz 44% prób dodzwonienia się do lekarza kończy się niepowodzeniem. Wieczorem, kiedy nikt nie odbiera, strona z samym numerem telefonu nie daje możliwości umówienia wizyty. Drugim kanałem może być formularz z prośbą o kontakt zwrotny, adres e-mail albo rezerwacja online.
Rezerwacja online nie jest obowiązkowa i nie w każdej praktyce się opłaca – szerzej opisuje to tekst o systemie rezerwacji na stronie medyka. Jeśli jednak praktyka już z niej korzysta, na przykład przez ZnanyLekarz, Medfile czy Calendly, kalendarz warto osadzić bezpośrednio na stronie, zamiast tylko do niego linkować, bo każde przejście na inną stronę to moment, w którym część osób rezygnuje z umawiania wizyty.
Znaczenie ma też sam numer telefonu. Zapisany jako link pozwala zadzwonić jednym dotknięciem, a obok niego dobrze podać godziny, w których ktoś odbiera, i informację, co zrobić, gdy nikt nie odbierze.
Godziny, adres, dojazd, teleporada
Te informacje wydają się oczywiste, a jednak to one najczęściej się dezaktualizują. Nieaktualne godziny przyjęć potrafią sprawić pacjentowi więcej kłopotu niż ich brak, bo pacjent przyjeżdża do gabinetu i zastaje zamknięte drzwi. Przy kilku miejscach przyjęć przejrzyściej jest opisać każde z nich osobno: adres, dni, godziny i telefon.
Adres warto uzupełnić mapą i kilkoma praktycznymi wskazówkami: gdzie zaparkować, na którym piętrze jest gabinet, czy jest winda, jak działa domofon i jak trafić, jeśli w budynku mieści się wiele firm. Z takimi pytaniami ludzie zwykle dzwonią do gabinetu, więc odpowiedź na stronie oszczędza czas i pacjentom, i lekarzowi.
Teleporady, jeśli praktyka je prowadzi, wymagają krótkiej, osobnej informacji: w jakich sytuacjach są możliwe, przez jakie narzędzie się odbywają, jak wygląda płatność i czy wystawiana jest e-recepta. Bez niej osoba szukająca konsultacji online nie wie, czy dany lekarz ją oferuje, a nie każdy zadzwoni, żeby to sprawdzić.
Czytelny cennik
Skoro cennik i tak musi być na stronie, dobrze, żeby odpowiadał na dwa pytania: ile kosztuje wizyta i co obejmuje. Najprościej podać przy każdej pozycji cenę, czas trwania i zakres – na przykład konsultacja 30 minut z badaniem, wizyta kontrolna 20 minut. Usługi dodatkowe czytelniej jest wymienić osobno. Cennik to także dobre miejsce na informację o przedpłatach i zasadach odwoływania wizyt, bo uchwała NRL dopuszcza podawanie sposobu płatności na stronie.
Promocje, rabaty i hasła w rodzaju „pierwsza wizyta gratis” nie powinny się natomiast w cenniku pojawiać, bo mają charakter zachęty i mogą zostać uznane za reklamę. Z podobnych powodów ostrożnie trzeba podchodzić do wyeksponowanych cen „od 99 zł” bez wyjaśnienia, od czego zależy ostateczna kwota.
Opinie pacjentów – ostrożnie
Opinie mają duży wpływ na wybór lekarza, ale własna strona nie jest dla nich najlepszym miejscem. Publikacja opinii wymaga zgody pacjenta i nie może ujawniać niczego, co jest objęte tajemnicą lekarską. Poza tym wybrane przez lekarza pochwały łatwo uznać za formę zachęty, której uchwała NRL zabrania.
Bezpieczniej umieścić na stronie link do Profilu Firmy w Google lub profilu w portalu z opiniami, gdzie można je przeczytać bez selekcji. Takie opinie są bardziej wiarygodne właśnie dlatego, że nikt ich wcześniej nie wybierał.
Czego na stronie lekarza lepiej unikać05
Kilka elementów regularnie pojawiających się na stronach gabinetów może zaszkodzić wizerunkowi lekarza, pogorszyć jego sytuację prawną albo zmniejszyć liczbę umówionych wizyt.
Pierwszy z nich to superlatywy i obietnice, takie jak „najlepszy”, „gwarantujemy”, „skuteczne leczenie” czy „bezbolesne zabiegi”. W świetle ustawy i uchwały NRL mają one cechy reklamy, a u części pacjentów budzą raczej ostrożność niż zaufanie.
Podobnie bywa ze zdjęciami stockowymi, na których widać uśmiechnięty personel, którego w gabinecie nie ma. Pacjenci coraz łatwiej rozpoznają takie fotografie, a pierwsza wizyta szybko pokazuje różnicę.
Kolejna sprawa to treści medyczne przepisane z portali. Przy braku czasu na własne teksty rozsądniej na razie zrezygnować z bloga, niż publikować artykuły, które można znaleźć w wielu innych miejscach.
Na stronie nie powinno być też formularza z pytaniem o objawy, bo – jak opisano wyżej – oznacza to zbieranie danych o zdrowiu bez potrzeby.
Sporo kłopotu sprawiają nieaktualne informacje: stare godziny i ceny, lekarz, który już nie przyjmuje, czy numer recepcji, który się zmienił. Jeśli nie ma możliwości regularnego aktualizowania strony, lepiej ograniczyć ją do danych, które zmieniają się rzadko.
To samo dotyczy ikon prowadzących do profili w mediach społecznościowych, na których ostatni wpis pojawił się dwa lata temu – jeśli profil nie jest prowadzony, link do niego można pominąć.
Ostrożnie trzeba też podchodzić do rozbudowanych sekcji o misji i wartościach, zwłaszcza gdy zajmują miejsce informacji o tym, jak się umówić. Przy wyborze lekarza liczą się konkrety, a ogólne deklaracje rzadko pomagają podjąć decyzję.
Minimum czy rozbudowana strona06
W większości praktyk jednoosobowych wystarcza pięć lub sześć podstron: strona główna, „O mnie”, zakres pomocy, cennik, kontakt i polityka prywatności, z informacjami prawnymi w stopce. Taki zakres spełnia wymogi przepisów i łatwo go utrzymać w aktualnym stanie. Od niego zaczyna się też większość projektów PraktykaMedyka.pl, a to, co obejmuje strona internetowa dla lekarza, opisano osobno.
Więcej podstron przydaje się wtedy, gdy lekarz zajmuje się kilkoma wyraźnymi obszarami – każdy może mieć własną stronę, na którą trafi osoba szukająca informacji o konkretnym problemie. Blog albo sekcja z odpowiedziami na pytania pacjentów to dobre uzupełnienie, jeśli lekarz rzeczywiście ma czas pisać. Wpisy pojawiające się raz na pół roku łatwo sprawiają wrażenie porzuconego bloga.
Pozostaje jeszcze pytanie, czy lekarz w ogóle potrzebuje własnej strony, czy wystarczy mu profil w portalu. Omawia to tekst ZnanyLekarz czy własna strona. W skrócie: portal daje ruch, własna strona – kontrolę nad informacjami, a wielu lekarzy korzysta z obu.
Lista do odhaczenia07
Wymagane przepisami:
- aktualny cennik świadczeń i opłata za udostępnienie dokumentacji medycznej (art. 24 ustawy o działalności leczniczej),
- rodzaj działalności leczniczej i zakres świadczeń,
- informacja o monitoringu, jeśli działa w gabinecie,
- imię i nazwisko, adres, e-mail, NIP,
- tytuł zawodowy, okręgowa izba lekarska, numer PWZ z nazwą rejestru, informacja o KEL (art. 5 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną),
- polityka prywatności i klauzula informacyjna przy każdym formularzu,
- baner cookies – tylko jeśli strona używa statystyk lub narzędzi marketingowych,
- treści bez cech reklamy: bez superlatywów, obietnic i promocji.
Pomocne przy umawianiu wizyt:
- specjalizacja, miasto i sposób kontaktu na pierwszym ekranie telefonu,
- zakres pomocy opisany językiem problemów pacjenta,
- „O mnie” z konkretami i własnym zdjęciem,
- co najmniej dwa kanały umówienia wizyty, klikalny numer telefonu,
- aktualne godziny przyjęć, adres, dojazd, parking, informacja o teleporadach,
- cennik z czasem wizyty i tym, co obejmuje,
- link do opinii w zewnętrznym źródle zamiast wybranych cytatów.
Do przejrzenia i ewentualnego usunięcia:
- zdjęcia stockowe, kopiowane teksty, nieaktualne dane, linki do nieprowadzonych profili w mediach społecznościowych, pole „opisz dolegliwości” w formularzu.
Najczęstsze pytania08
- Czy lekarz musi mieć stronę internetową?
- Nie, żaden przepis nie nakłada takiego obowiązku. Jeśli jednak strona istnieje, musi zawierać cennik, zakres świadczeń i dane identyfikacyjne opisane wyżej.
- Czy cennik na stronie lekarza jest obowiązkowy?
- Tak. Art. 24 ust. 2 ustawy o działalności leczniczej wymaga podania wysokości opłat na stronie internetowej podmiotu wykonującego działalność leczniczą. Obowiązek obejmuje również indywidualne praktyki lekarskie.
- Czy lekarz może podać na stronie numer prawa wykonywania zawodu?
- Tak, a ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną tego wymaga – razem z nazwą rejestru i organem, który go prowadzi. Wielu pacjentów sprawdza lekarzy w Centralnym Rejestrze Lekarzy, więc widoczny numer dodatkowo ułatwia im weryfikację.
- Czy na stronie lekarza mogą być opinie pacjentów?
- Mogą, jeśli pacjent wyraził zgodę, a treść nie ujawnia informacji objętych tajemnicą. Bezpieczniej jest jednak linkować do zewnętrznego źródła opinii niż publikować wybrane cytaty, bo dobór samych pochwał może zostać uznany za zachętę, której uchwała NRL zabrania.
- Czy strona lekarza musi mieć baner cookies?
- Tylko wtedy, gdy korzysta z plików cookies, które nie są niezbędne do jej działania – na przykład ze statystyk odwiedzin, pikseli reklamowych czy osadzonych map, które śledzą użytkownika. Prosta strona informacyjna bez analityki zwykle banera nie potrzebuje.
- Czy nowy Kodeks Etyki Lekarskiej pozwala reklamować gabinet na stronie?
- Nie w potocznym rozumieniu reklamy. KEL od 2025 roku mówi o prawie do informowania o usługach, ale ustawowy zakaz reklamy z art. 14 ustawy o działalności leczniczej i uchwała NRL z 2011 roku nadal obowiązują. Na stronie można więc informować o praktyce, natomiast zachęcanie, składanie obietnic i porównywanie się z innymi lekarzami pozostają niedozwolone.
- Co jest ważniejsze: wygląd strony czy jej treść?
- Dla pacjenta ważniejsza jest zwykle treść. Strona o skromnym wyglądzie, która od razu pokazuje, kim jest lekarz, w czym pomaga i jak się umówić, sprawdza się lepiej niż efektowna strona, na której tych informacji trzeba szukać. Dobry wygląd pomaga budować zaufanie, ale nie zastąpi tych informacji.
Jeśli po przejrzeniu listy okaże się, że na stronie gabinetu brakuje kilku z tych elementów – to dość częsta sytuacja. Większość z nich można uzupełnić bez przebudowy całej witryny, bo najwięcej zmian dotyczy samej treści.
