Powrót do poradnika

Dla specjalistów13 min czytania

Strona internetowa fizjoterapeuty – co musi zawierać i co wolno na niej napisać

Strona fizjoterapeuty od 2019 podlega zasadom działalności leczniczej. Co musi na niej być (cennik, dane rejestrowe, prawa pacjenta), co wolno napisać wg KIF, a co jest reklamą.

Wstęp

Fizjoterapeuci, którzy przychodzą do mnie po stronę, zwykle mają jedną z dwóch sytuacji. Albo dopiero otworzyli praktykę i chcą, żeby ktokolwiek ich znalazł. Albo mają stronę od lat, zrobioną przez znajomego, z galerią zdjęć sprzętu i hasłem „skuteczna rehabilitacja” na pierwszym ekranie. W obu przypadkach rozmowa dochodzi do tego samego pytania: co właściwie ma być na tej stronie, żeby działała i żeby nie narobić sobie problemów.

To drugie nie jest przesadą. Od 2019 roku praktyka fizjoterapeutyczna jest działalnością leczniczą w rozumieniu ustawy, a to oznacza, że stronę fizjoterapeuty obowiązują te same ograniczenia co stronę lekarza – plus własne zasady etyki, które Krajowa Izba Fizjoterapeutów uchwaliła w 2022 roku. Większość osób, z którymi rozmawiam, nie wie, że słowo „skuteczny” na stronie gabinetu jest problemem. A jest, i to nie w mojej interpretacji, tylko w interpretacji samego samorządu.

Poniżej rozkładam to na części. Najpierw kto i po co wchodzi na stronę fizjoterapeuty. Potem, co na niej musi być z mocy przepisów i co mówi o tym KIF. Dalej – co decyduje, czy pacjent się zapisze. Na końcu lista do odhaczenia i pytania, które słyszę najczęściej.

Nie jestem prawnikiem. Podaję przepisy i uchwały z numerami, żeby dało się je sprawdzić. W sprawach spornych ostatnie słowo ma KIF.

Kto wchodzi na stronę fizjoterapeuty i czego szuka

Pacjent fizjoterapeuty różni się od pacjenta lekarza jedną rzeczą: przychodzi z konkretnym problemem, który zwykle boli teraz. Ból barku po treningu, rwa kulszowa, rehabilitacja po rekonstrukcji więzadła, nietrzymanie moczu po porodzie, dziecko z asymetrią. Nie szuka „fizjoterapii”. Szuka kogoś, kto zajmie się tym konkretnym problemem, blisko i szybko.

Szybko – bo alternatywą jest kolejka. Na rehabilitację w ramach NFZ czekało się w 2025 roku średnio ponad siedem miesięcy, a na fizjoterapię ambulatoryjną w wielu miejscach od trzech do sześciu miesięcy. Pacjent z bólem, który dostał skierowanie i sprawdził terminy, wpisuje w Google „fizjoterapeuta” i nazwę dzielnicy. Według ZnanyLekarz 90% pacjentów szuka specjalisty w internecie, a 78% podejmuje decyzję na podstawie opinii. To jest moment, w którym Twoja strona albo odpowiada na jego pytania, albo nie.

A pytania są zawsze te same. Czy zajmujesz się moim problemem. Czy potrzebuję skierowania. Ile to kosztuje i ile wizyt będzie potrzebnych. Jak szybko dostanę termin. Jak wygląda pierwsza wizyta i jak się do niej ubrać. Jeśli strona odpowiada na te pięć rzeczy, reszta jest dodatkiem.

Jedna uwaga językowa. Pacjenci wpisują w wyszukiwarkę „rehabilitacja” i „rehabilitant” równie często jak „fizjoterapia”. Tytuł zawodowy masz jeden i o tym za chwilę, ale w opisach zakresu pomocy te słowa mogą się pojawiać – i powinny, jeśli chcesz być znaleziony.

Od 2019 roku praktyka fizjoterapeutyczna to działalność lecznicza

To jest punkt, od którego trzeba zacząć, bo z niego wynika wszystko dalej.

Od 1 kwietnia 2019 roku fizjoterapeuta prowadzący własną praktykę – indywidualną, w miejscu wezwania albo grupową – jest podmiotem wykonującym działalność leczniczą. Wpis do rejestru prowadzi Krajowa Rada Fizjoterapeutów, a nie wojewoda. I ta sama Rada może praktykę skontrolować: sprawdzić, czy jest regulamin organizacyjny i czy wymagane informacje zostały podane do wiadomości pacjentów.

Dwa artykuły ustawy o działalności leczniczej mają bezpośrednie przełożenie na stronę.

Art. 14: podmiot wykonujący działalność leczniczą podaje do wiadomości publicznej informacje o zakresie i rodzajach udzielanych świadczeń, ale ich treść i forma nie mogą mieć cech reklamy. Naruszenie tego przepisu to wykroczenie z art. 147a Kodeksu wykroczeń – grozi za nie areszt, ograniczenie wolności albo grzywna. To nie jest zapis martwy: KIF przypomina o nim regularnie.

Art. 23 i 24: praktyka fizjoterapeutyczna co do zasady ma regulamin organizacyjny (art. 23 ust. 1), a część informacji z tego regulaminu – rodzaj działalności i zakres świadczeń, wysokość opłat za świadczenia, opłatę za udostępnienie dokumentacji medycznej – podaje się do wiadomości pacjentów przez wywieszenie w gabinecie oraz na stronie internetowej (art. 24 ust. 2). Jeśli prowadzisz gabinet i masz stronę, cennik musi na niej być. To nie jest dobra praktyka, tylko przepis.

Wyjątek zapisano w art. 23 ust. 2: fizjoterapeuta prowadzący indywidualną praktykę wyłącznie w cudzym zakładzie leczniczym, na podstawie umowy z podmiotem leczniczym prowadzącym ten zakład (art. 19a ust. 3), regulaminu mieć nie musi – o ile nie prowadzi w takiej praktyce monitoringu pomieszczeń. Bez regulaminu odpada też obowiązek publikacji z art. 24 ust. 2. Taka osoba zwykle nie prowadzi jednak własnej strony gabinetu, więc dalej piszę o praktyce przyjmującej pod własnym adresem.

Co KIF mówi wprost o stronie internetowej

W marcu 2024 roku w „Głosie Fizjoterapeuty” ukazał się tekst dyrektor ds. prawnych biura KIF, który odpowiada dokładnie na pytanie z tytułu tego artykułu. Cytuję sens, nie słowa: fizjoterapeuta prowadzący praktykę musi informować o zakresie i rodzaju świadczeń, a na stronie internetowej powinny znaleźć się dane z regulaminu organizacyjnego – wysokość opłaty za udostępnienie dokumentacji, odpłatność za świadczenia, informacja o monitoringu pomieszczeń, jeśli jest, oraz informacja o prawach pacjenta. Do tej ostatniej KIF rekomenduje ulotkę Rzecznika Praw Pacjenta, którą można podlinkować.

Dalej ten sam tekst mówi, co jest dopuszczalne, a co nie. Dopuszczalne jest informowanie o faktach – kompetencjach, umiejętnościach. Niedopuszczalna jest autopromocja i zachęta do skorzystania z usług. Jako przykłady słów, które są zachętą, KIF podaje: „najlepszy”, „skuteczny”, „efektywny”, „sprawdzony”. Do tego promocje i zniżki. I jedno zdanie, które zaskakuje większość fizjoterapeutów: informacja o sukcesach placówki również może być uznana za reklamę.

To znaczy, że „500 pacjentów wróciło do biegania” nie jest informacją o zakresie świadczeń. Jest zachętą.

Zasady etyki zawodowej fizjoterapeuty – co mówią o internecie

Zasady etyki uchwalone przez II Krajowy Zjazd Fizjoterapeutów w czerwcu 2022 roku mają dwa paragrafy, które dotyczą strony bezpośrednio.

Paragraf 7 ust. 1: fizjoterapeuta ponosi odpowiedzialność za informacje przekazywane publicznie na temat usług, także przez internet, media społecznościowe i komunikatory. Czyli to, co napisał wykonawca strony, jest Twoje.

Paragraf 8, komunikacja społeczna. Ust. 3: informując o swojej działalności fizjoterapeuta przekazuje wyłącznie informacje merytoryczne dotyczące oferty, kwalifikacji i doświadczenia zawodowego; zaleca się unikanie łączenia treści prywatnych i zawodowych w internecie. Ust. 4: nie wprowadza w błąd co do własnych kompetencji i tytułów. Ust. 5: przy wykonywaniu zawodu posługuje się wyłącznie tytułem zawodowym „fizjoterapeuta”, a po specjalizacji – „specjalista w dziedzinie fizjoterapii”. Może informować o innych tytułach i stopniach naukowych, ale to nie zmienia tytułu zawodowego.

W praktyce oznacza to trzy rzeczy. Kursy i szkolenia opisujesz jako kursy i szkolenia – „ukończony kurs terapii manualnej wg koncepcji X” jest informacją o kwalifikacjach. „Terapeuta manualny” czy „osteopata” postawione na pierwszym ekranie w miejscu tytułu zawodowego – już nie, bo Zasady etyki przewidują dla fizjoterapeuty jeden tytuł. Same słowa nie są zakazane: jako opis ukończonego szkolenia pozostają informacją o kwalifikacjach. Stopień „mgr” albo „dr” – tak, wprost. I trzecia rzecz: jeśli na stronie sprzedajesz produkty – wkładki, rollery, sprzęt – ust. 6 wymaga, żebyś poinformował pacjenta, że łączysz usługi fizjoterapeutyczne z handlowymi.

Do tego paragraf 1 ust. 5: tajemnica zawodowa obowiązuje również w przestrzeni cyfrowej. Zdjęcie pacjenta na stronie, nawet z rozmytą twarzą, bez wyraźnej zgody – nie.

Dane w stopce – ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną

Strona z formularzem albo rezerwacją online jest usługą świadczoną drogą elektroniczną. Art. 5 tej ustawy wymaga podania adresu e-mail, imienia, nazwiska i adresu, a dla zawodów regulowanych – dodatkowo:

  • samorządu zawodowego, do którego należysz: Krajowa Izba Fizjoterapeutów,
  • tytułu zawodowego i państwa, w którym został przyznany,
  • numeru w rejestrze publicznym wraz z nazwą rejestru i organem: numer prawa wykonywania zawodu fizjoterapeuty w Krajowym Rejestrze Fizjoterapeutów prowadzonym przez Krajową Radę Fizjoterapeutów,
  • informacji o istnieniu zasad etyki zawodowej i o tym, gdzie je znaleźć – wystarczy zdanie i link do dokumentu na stronie KIF.

Do tego NIP. Brak tych danych to wykroczenie zagrożone grzywną. Uzupełnienie stopki zajmuje kilka minut, a przy okazji działa na Twoją korzyść: pacjenci sprawdzają fizjoterapeutów w publicznym rejestrze KIF, a od tego roku prawo wykonywania zawodu fizjoterapeuty jest też w aplikacji mObywatel. Numer na stronie skraca tę weryfikację do jednego kliknięcia.

RODO – formularz, który nie pyta o uraz

Dane o zdrowiu są szczególną kategorią danych (art. 9 RODO), a to obejmuje nie tylko diagnozy. Sam fakt, że ktoś zapisuje się do fizjoterapeuty uroginekologicznego, bywa traktowany jako dana o zdrowiu – z tak wąskiego zakresu praktyki sporo o pacjencie wynika. Przy formularzu bezpieczniej założyć, że takie dane się w nim pojawią.

Dlatego nie proś w formularzu o opis dolegliwości ani urazu. Widziałem formularze z polem „Opisz swój problem” jako obowiązkowym – to jest zbieranie danych o zdrowiu bez potrzeby, bo i tak zrobisz wywiad na wizycie. Pola: imię, telefon lub e-mail, ewentualnie preferowany termin. Klauzula informacyjna przy formularzu, nie tylko w polityce prywatności w stopce. Zgłoszenia na skrzynkę w Twojej domenie.

Jeśli rezerwację obsługuje Booksy, ZnanyLekarz albo inny system, a stronę utrzymuje firma hostingowa, sprawdź, w jakiej roli występuje każdy z nich. Tam, gdzie dostawca przetwarza dane na Twoje zlecenie, potrzebna jest umowa powierzenia; portale rezerwacyjne bywają jednak odrębnym administratorem lub współadministratorem i wtedy dokument jest inny. Dostawcy zwykle sami wskazują swoją rolę i mają gotowe wzory.

Baner cookies jest potrzebny wtedy, gdy strona korzysta z plików, które nie są niezbędne do jej działania – statystyk, pikseli reklamowych. Prosta strona gabinetu bez analityki zwykle go nie potrzebuje, ale warto sprawdzić, co ustawia osadzony terminarz albo mapa – to one najczęściej przesądzają o odpowiedzi.

Sprzęt i wyroby medyczne – ostrożnie z opisami

Strony fizjoterapeutów mają jedną wspólną cechę: galerię urządzeń. Fala uderzeniowa, laser wysokoenergetyczny, elektroterapia, z opisem, jak nowoczesne i skuteczne są te urządzenia.

Dwa problemy. Po pierwsze, informacja o jakości sprzętu jest wprost na liście treści, które nie mogą być przedmiotem informowania o świadczeniach. Po drugie, od 2023 roku obowiązują zaostrzone przepisy o reklamie wyrobów medycznych, a KIF przypomina, że informując o świadczeniach z użyciem konkretnego wyrobu, fizjoterapeuta musi te wymogi uwzględnić.

Bezpieczna wersja: nazwa zabiegu, wskazania, czas trwania, cena. „Terapia falą uderzeniową – stosowana m.in. w entezopatiach, zapaleniu rozcięgna podeszwowego, łokciu tenisisty. Zabieg trwa około 15 minut.” Bez „najnowocześniejszy aparat na rynku”, bez „przynosi ulgę już po pierwszym zabiegu”.

Co decyduje, czy pacjent zapisze się na wizytę

Przepisy wyznaczają granice. To, co poniżej, decyduje, czy strona przynosi pacjentów.

Problemy, nie techniki

Pacjent nie wpisuje w Google „PNF”, „IASTM” ani „terapia powięziowa”. Wpisuje „ból kolana przy schodzeniu ze schodów”, „rehabilitacja po endoprotezie biodra”, „fizjoterapia po porodzie”. Zakres pomocy na stronie powinien być listą problemów, z którymi można przyjść, a nie listą metod, które stosujesz. Metody mogą być niżej, jako informacja o kwalifikacjach – dla pacjenta, który już wie, czego szuka.

To ma jeszcze jedną zaletę: lista problemów opisuje zakres świadczeń, czyli dokładnie to, co art. 14 pozwala podawać. Lista metod z opisem ich skuteczności – nie.

Jeśli masz wyraźne obszary – fizjoterapia sportowa, uroginekologiczna, pediatryczna, po urazach, przewlekły ból – każdy zasługuje na osobną podstronę. Pacjent szukający konkretnego problemu trafia wtedy na stronę o tym problemie, a nie na ogólną listę. To najprostszy sposób na widoczność w wyszukiwarce, który nie wymaga prowadzenia bloga.

Jak wygląda pierwsza wizyta

To jest sekcja, której brakuje na większości stron, a która zdejmuje najwięcej telefonów. Pacjent, który nigdy nie był u fizjoterapeuty, nie wie, czego się spodziewać, i to jest jeden z powodów, dla których odkłada zapis.

Napisz wprost: ile trwa pierwsza wizyta, że zaczyna się od wywiadu i badania funkcjonalnego, że na jej końcu ustalacie plan i orientacyjną liczbę spotkań. Co zabrać – wyniki badań obrazowych, wypis ze szpitala, skierowanie, jeśli je ma. Jak się ubrać – wygodnie, tak żeby dało się odsłonić badaną okolicę. Czy potrzebne jest skierowanie – w prywatnej praktyce u fizjoterapeuty z prawem do samodzielnego udzielania świadczeń nie jest. Jeśli w Twoim przypadku skierowanie jest wymagane, bo ustawa uzależnia samodzielność od tytułu i stażu, napisz to jasno – lepiej, żeby pacjent wiedział przed wizytą niż na miejscu.

To wszystko są informacje o organizacji świadczeń. Nie ma w nich reklamy, a odpowiadają na pytania, które pacjent i tak by zadał.

Cennik z czasem i zakresem

Cennik i tak musi być, więc lepiej, żeby był użyteczny. Cena, czas, co obejmuje: „Wizyta fizjoterapeutyczna 50 min – wywiad, badanie, terapia – 180 zł. Kolejna wizyta 45 min – 160 zł.” Pakiety kilku wizyt – tak, jako pozycja cennika z ceną. „Pakiet 10 wizyt w promocji” – nie, bo promocja jest zachętą.

Tu jest też miejsce na zasady odwoływania wizyt. Jeśli regulamin przewiduje, że wizyta nieodwołana na 24 godziny przed jest płatna, albo że obowiązuje przedpłata – napisz to przy cenniku. To jest informacja o organizacji udzielania świadczeń przy pobieraniu opłat, czyli element, który art. 24 i tak każe podać.

Rezerwacja, która działa wieczorem

Fizjoterapeuci pracują z pacjentem i nie odbierają telefonu. Pacjent szuka terminu wieczorem albo w weekend. Jeśli jedynym kanałem jest telefon, te dwie rzeczy się nie spotkają.

Większość praktyk fizjoterapeutycznych korzysta już z Booksy, ZnanyLekarz albo prostszego kalendarza. Niezależnie od tego, którego – kalendarz powinien być osadzony na stronie, a nie tylko podlinkowany. Pacjent, który musi wyjść z Twojej strony, żeby zobaczyć terminy, często nie wraca. O tym, co da się osadzić, a co tylko podlinkować, pisałem w tekście o systemach rezerwacji do zintegrowania ze stroną gabinetu. Jeśli nie masz jeszcze żadnego systemu – rezerwacja online nie każdej praktyce się opłaca, i to też rozpisałem osobno.

Do tego telefon jako klikalny link, godziny, w których ktoś odbiera, i informacja, co się dzieje, gdy nikt nie odbierze.

Dojazd, parking i wejście

Na stronie fizjoterapeuty to nie jest formalność. Część Twoich pacjentów jest po operacji, chodzi o kulach albo ma dziecko w wózku. Piętro, winda, schody, szerokość wejścia, parking pod budynkiem – to są rzeczy, które decydują, czy pacjent w ogóle dojedzie, i o które inaczej zadzwoni. Mapa, zdjęcie wejścia z ulicy, opis dojścia od przystanku. Jeśli przyjmujesz w miejscu wezwania, napisz, na jakim obszarze i ile kosztuje dojazd.

Zdjęcia – Twoje i gabinetu

Zdjęcie fizjoterapeuty na stronie powinno być zdjęciem tego fizjoterapeuty. Pacjent, który przyjdzie, chce zobaczyć tę samą osobę. Zdjęcia stockowe uśmiechniętych ludzi na kozetce są rozpoznawalne i podważają resztę strony.

Zdjęcia gabinetu – tak, bo pokazują, gdzie pacjent trafi. Zdjęcia pacjentów w trakcie terapii – tylko za wyraźną zgodą. Zdjęć „przed i po” odradzam: takie zestawienie bywa odczytywane jako informacja o skuteczności leczenia, której art. 14 podawać nie pozwala, a do tego dochodzi zgoda na wizerunek i dane o zdrowiu.

Opinie – link zamiast cytatów

Opinie mają duży wpływ na wybór fizjoterapeuty, ale własna strona nie jest najlepszym miejscem, żeby je selekcjonować. Wyselekcjonowane pochwały łatwo uznać za zachętę, a cytowanie pacjenta wymaga jego zgody i nie może ujawniać niczego z tajemnicy zawodowej. Bezpieczniej podlinkować profil w Google, Booksy albo ZnanyLekarz – tam pacjent widzi wszystkie opinie i sam ocenia.

Telerehabilitacja i wizyty domowe

Jeśli prowadzisz konsultacje online albo wizyty w miejscu wezwania, napisz to na stronie wprost: w jakich przypadkach, przez jakie narzędzie, jak wygląda płatność. Zasady etyki poświęcają telerehabilitacji osobny paragraf, więc to nie jest usługa marginalna. Pacjent, który szuka takiej opcji, nie zadzwoni, żeby zapytać, czy ją masz.

Czego na stronie fizjoterapeuty być nie powinno

Krótko, bo większość wynika z tego, co wyżej.

Słowa „skuteczny”, „sprawdzony”, „najlepszy”, „efektywny” – w każdej formie. To są przykłady podane przez KIF, nie moje.

Obietnice: „gwarantujemy poprawę”, „ulga po pierwszej wizycie”, „bez operacji”.

Liczby sukcesów: „pomogliśmy 2000 pacjentów”.

Promocje, rabaty, „pierwsza wizyta -50%”.

Zdjęcia przed i po.

„Osteopata”, „terapeuta manualny”, „chiropraktyk” jako tytuł zawodowy. Kursy – tak, jako kursy.

Prywatny Instagram wpięty w stronę gabinetu. Zasady etyki wprost zalecają rozdzielenie treści prywatnych i zawodowych.

Formularz z obowiązkowym polem „opisz dolegliwości”.

Nieaktualne godziny i ceny. Pacjent, który przyjedzie i trafi na zamknięte drzwi, nie wróci.

Ile podstron potrzebuje jednoosobowa praktyka

Sześć, może siedem: strona główna, o mnie, z czym pomagam, jak wygląda pierwsza wizyta, cennik, kontakt z rezerwacją, informacje prawne w stopce. Taki zakres spełnia wymogi ustawy i zasad etyki, odpowiada na pięć pytań pacjenta i da się go utrzymać aktualnym bez wysiłku. Od tego zaczynam większość projektów – jak to wygląda w praktyce, opisałem na stronie o tym, jak powstaje strona internetowa dla fizjoterapeuty w mojej realizacji.

Rozbudowa ma sens, gdy masz kilka wyraźnych obszarów i każdy dostaje własną podstronę. Blog – tylko jeśli realnie będziesz pisać. Sekcja z odpowiedziami na pytania pacjentów działa lepiej niż blog aktualizowany raz na pół roku.

Osobna decyzja to to, czy w ogóle potrzebujesz strony, skoro masz Booksy i wizytówkę Google. Krótko: portale dają ruch, ale pokazują Cię obok konkurencji i na swoich zasadach. Strona jest miejscem, gdzie pacjent z polecenia trafia tylko do Ciebie. Szerzej pisałem o tym w tekście ZnanyLekarz czy własna strona – dotyczy fizjoterapeutów tak samo jak lekarzy.

Lista do odhaczenia

Wymagane przepisami i przez KIF:

  • aktualny cennik świadczeń i opłata za udostępnienie dokumentacji (art. 24 ustawy o działalności leczniczej),
  • rodzaj działalności i zakres udzielanych świadczeń,
  • informacja o monitoringu, jeśli jest,
  • informacja o prawach pacjenta – link do ulotki RPP (rekomendacja KIF),
  • imię i nazwisko, adres, e-mail, NIP,
  • tytuł zawodowy „fizjoterapeuta” lub „specjalista w dziedzinie fizjoterapii”, KIF jako samorząd, numer PWZFz z nazwą rejestru, informacja o Zasadach etyki (art. 5 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną),
  • polityka prywatności i klauzula przy formularzu,
  • treści bez zachęty: bez „skuteczny”, „sprawdzony”, „najlepszy”, bez promocji i sukcesów.

Decydujące o zapisach:

  • problemy, z którymi można przyjść, na pierwszym ekranie – językiem pacjenta, z „rehabilitacją” obok „fizjoterapii”,
  • osobne podstrony dla wyraźnych obszarów,
  • sekcja „pierwsza wizyta”: czas, przebieg, co zabrać, jak się ubrać, czy potrzebne skierowanie,
  • cennik z czasem wizyty i zasadami odwoływania,
  • rezerwacja osadzona na stronie, telefon klikalny,
  • dojazd, parking, piętro, winda,
  • własne zdjęcie i zdjęcia gabinetu,
  • link do opinii w zewnętrznym źródle,
  • informacja o telerehabilitacji i wizytach domowych, jeśli są.

Pytania, które słyszę najczęściej

Czy fizjoterapeuta może reklamować gabinet na stronie?
Nie. Praktyka fizjoterapeutyczna jest działalnością leczniczą i obowiązuje ją art. 14 ustawy – informacja o zakresie i rodzaju świadczeń, bez cech reklamy. Można podać, czym się zajmujesz, jakie masz kwalifikacje, ile kosztuje wizyta. Nie można zachęcać, obiecywać ani chwalić się wynikami.
Czy cennik musi być na stronie fizjoterapeuty?
Tak, jeśli prowadzisz praktykę z regulaminem organizacyjnym i masz stronę. Art. 24 ust. 2 ustawy o działalności leczniczej nakazuje podanie wysokości opłat na stronie internetowej podmiotu, a KIF potwierdza, że dotyczy to praktyk fizjoterapeutycznych.
Czy mogę napisać na stronie „osteopata” albo „terapeuta manualny”?
Jako informację o ukończonych kursach czy studiach – tak. Jako tytuł zawodowy – nie. Zasady etyki mówią, że fizjoterapeuta posługuje się wyłącznie tytułem „fizjoterapeuta”, a po specjalizacji „specjalista w dziedzinie fizjoterapii”.
Czy mogę pokazywać zdjęcia przed i po terapii?
Odradzam. Takie zestawienie bywa odczytywane jako informacja o skuteczności leczenia, a tej art. 14 ustawy podawać nie pozwala. Do tego dochodzi zgoda pacjenta na wizerunek, dane o zdrowiu i tajemnica zawodowa. Jeśli mimo to chcesz je pokazywać, warto zapytać wcześniej KIF.
Mam jedną salę i jednego pacjenta naraz. Czy naprawdę potrzebuję regulaminu organizacyjnego?
Tak – wielkość praktyki nic tu nie zmienia. Obowiązek wynika z art. 23 ust. 1 ustawy o działalności leczniczej. Ustawowe zwolnienie z art. 23 ust. 2 obejmuje wyłącznie fizjoterapeutę pracującego tylko w cudzym zakładzie leczniczym na podstawie umowy i bez monitoringu pomieszczeń – własnego gabinetu nie dotyczy. KRF rekomenduje wzór regulaminu, który można dostosować.
Czy wystarczy Booksy i wizytówka Google zamiast strony?
Na start często tak. Ale portal pokazuje Cię obok innych gabinetów i działa na swoich zasadach, a wizytówka nie pomieści opisu pierwszej wizyty, podstron dla problemów ani pełnego cennika. Strona jest miejscem, do którego kierujesz pacjentów z polecenia i gdzie nikogo poza Tobą nie ma.
Czy strona fizjoterapeuty musi mieć baner cookies?
Tylko jeśli używa statystyk odwiedzin lub narzędzi reklamowych. Prosta strona informacyjna z osadzonym kalendarzem może go nie potrzebować – zależy od tego, co ładuje osadzony kalendarz. Warto to sprawdzić z dostawcą.

Jeśli po tej liście Twoja obecna strona wygląda gorzej, niż myślałeś – to normalne. Większość stron fizjoterapeutów, które trafiają do mnie do przebudowy, ma „skuteczną rehabilitację” w nagłówku, galerię sprzętu i brak cennika. To wszystko da się poprawić, a najważniejsze zmiany to kwestia treści, nie technologii.

Tekst przygotował zespół PraktykaMedyka.pl — 15 lat doświadczenia w branży medycznej.

Dla kogo to robimy

Przeczytaj też