Czy lekarzowi wystarczy wizytówka Google? Kiedy tak, a kiedy kosztuje Cię pacjentów
Kiedy lekarzowi wystarczy wizytówka Google, a kiedy kosztuje pacjentów. Limity profilu (750 znaków, cennik z art. 24), zasady Google i kolejność działań.
Wstęp01
„Mam wizytówkę w Google, po co mi strona.” To zdanie pada w rozmowach z lekarzami częściej niż jakiekolwiek inne i przez długi czas odpowiadałem na nie za szybko. Bo odpowiedź, którą chce dać osoba robiąca strony, brzmi „strona jest potrzebna zawsze”. A prawda jest inna: są lekarze, którym wizytówka Google w zupełności wystarcza i którym nie powinienem sprzedawać strony.
Problem w tym, że mało kto wie, gdzie wizytówka się kończy. Wygląda jak strona – ma adres, godziny, zdjęcia, opinie, czasem przycisk rezerwacji. Różnice ujawniają się w konkretnych sytuacjach: kiedy pacjent z polecenia wpisuje nazwisko, kiedy trzeba opublikować cennik, kiedy przyjmujesz w dwóch miejscach albo kiedy Google zmienia zasady, co robi regularnie.
Poniżej rozpisuję, co wizytówka daje, czego nie pomieści, kiedy wystarczy, kiedy zaczyna kosztować pacjentów i od czego zacząć przy ograniczonym budżecie – na podstawie wytycznych Google sprawdzonych we wrześniu 2026 roku i przepisów z numerami artykułów. Wizytówka Google czy strona internetowa – dla lekarza to pytanie o kolejność, nie o wybór.
Dwa zastrzeżenia na start. Sam projektuję strony dla medyków, więc mam w tym interes – staram się go nie ukrywać, dlatego sekcja „kiedy wizytówka wystarczy” jest przed sekcją „kiedy nie”. I nie jestem prawnikiem; tam, gdzie przepisy nie mówią wprost o profilu w Google, piszę to otwarcie.
Skąd pacjent trafia do lekarza02
Zacznę od tego, co wiadomo o zachowaniu pacjentów, bo od tego zależy, co ma robić wizytówka, a co strona. Według komunikatu CBOS „Zdrowie online” z sierpnia 2020 roku 69% internautów sprawdza w sieci informacje o lekarzach i usługach medycznych, a 62% – opinie o lekarzach. Nowszego badania CBOS pod tym tytułem nie znalazłem, ale w komunikacie „Korzystanie z internetu w 2025 roku” CBOS podaje, że regularnie korzysta z internetu 79% dorosłych Polaków.
Ważniejsze od liczb jest to, jak to szukanie wygląda. Z rozmów z lekarzami i z tego, co sam obserwuję, wynikają dwie ścieżki. Pierwsza: pacjent wpisuje „specjalizacja + miasto” albo „problem + miasto” i dostaje mapę z trzema wizytówkami, pod nią wyniki z portali i stron. Druga: pacjent dostał nazwisko od znajomego albo od innego lekarza i wpisuje je, żeby sprawdzić, gdzie ten lekarz przyjmuje i ile to kosztuje.
Na pierwszej ścieżce wizytówka jest najważniejsza, bo to ona jest na mapie. Google w swojej pomocy pisze wprost, że wyniki lokalne zależą od trzech rzeczy: trafności, odległości i rozpoznawalności – a rozpoznawalność zależy między innymi od liczby witryn, które linkują do firmy, i od liczby opinii. Na drugiej ścieżce wizytówka pokazuje się jako panel obok wyników, a pacjent klika w to, co jest w polu „witryna”. Jeśli tam jest link do portalu, ląduje obok dziesięciu innych specjalistów z tej samej dzielnicy. Jeśli tam jest Twoja strona – ląduje u Ciebie. To jest pierwsza z dwóch największych różnic między lekarzem z wizytówką a lekarzem z wizytówką i stroną.
Co wizytówka Google daje – i dlaczego trzeba ją mieć niezależnie od strony03
Profil Firmy w Google (to nazwa oficjalna, „wizytówka” to nazwa potoczna) jest darmowy i pokazuje się w Mapach i w wyszukiwarce. Według dokumentacji Google z września 2026 roku w profilu możesz podać nazwę, kategorię główną i do 9 dodatkowych, adres, godziny – w tym niestandardowe na święta – podstawowy numer telefonu i dwa dodatkowe, adres witryny, opis do 750 znaków, zdjęcia i filmy, atrybuty w rodzaju „parking”, datę otwarcia i linki do mediów społecznościowych. Możesz publikować wpisy i odpowiadać na opinie. W wybranych kategoriach i regionach są jeszcze sekcja „Pytania i odpowiedzi”, edytor usług i czat przez SMS lub WhatsApp – Google zaznacza, że nie każdy je zobaczy.
Google ma osobne wytyczne dla specjalistów prowadzących indywidualną praktykę i wymienia w nich lekarzy z nazwy. Specjalista powinien mieć własny profil, jeśli firmuje działalność własnym nazwiskiem i jest dostępny w zweryfikowanej lokalizacji w określonych godzinach. W nazwie profilu może być tytuł – „lek. med.”, „dr n. med.” – ale nie może być sloganów, informacji o usługach ani o lokalizacji. Jeden specjalista nie może mieć kilku profili dla kilku specjalizacji. Jeśli w jednym miejscu przyjmuje kilku specjalistów, placówka powinna mieć osobny profil, a profil lekarza – tylko imię i nazwisko, bez nazwy placówki. Jeśli jesteś jedynym lekarzem w placówce działającej pod marką, Google zaleca jeden wspólny profil w formacie „Marka: Imię i Nazwisko”.
Do tego dochodzi rezerwacja. ZnanyLekarz informuje, że dla klientów swoich płatnych planów aktywuje funkcję „Zarezerwuj z Google” – przycisk w wynikach wyszukiwania prowadzący na stronę rezerwacji w portalu; według ZnanyLekarz 35% rejestracji odbywa się poza godzinami pracy gabinetu. To dana dostawcy, nie niezależne badanie, ale mechanizm działa bez strony.
Dla pacjenta na pierwszej ścieżce to często wszystko, czego potrzebuje. Dlatego traktuję wizytówkę jako punkt wyjścia, nie jako alternatywę – lekarz ze stroną bez wizytówki jest w gorszej sytuacji niż lekarz z wizytówką bez strony.
Czego wizytówka nie pomieści04
To nie są wady, tylko granice produktu zbudowanego dla wszystkich firm lokalnych, od kawiarni po kancelarię – pewnych rzeczy w nim nie ma, bo nie mają sensu dla kawiarni.
Cennik, którego wymaga ustawa
Art. 24 ust. 2 ustawy o działalności leczniczej nakazuje, żeby informacje o rodzaju działalności i zakresie świadczeń, o wysokości opłat za świadczenia i za udostępnienie dokumentacji medycznej były podane do wiadomości pacjentów przez wywieszenie w miejscu udzielania świadczeń oraz na stronie internetowej podmiotu wykonującego działalność leczniczą. Ust. 3 wyłącza dla praktyk zawodowych kilka punktów regulaminu, ale nie te. Pisałem o tym szerzej w tekście o tym, co powinna zawierać strona internetowa lekarza.
Profil w Google nie jest stroną internetową podmiotu – jest wpisem w cudzym serwisie. Z tego wynikają dwie rzeczy. Sama wizytówka nie tworzy obowiązku publikacji cennika w sieci, ale też go nie spełnia: cennik musi wisieć w gabinecie, a jeśli masz stronę, także na niej. I druga, mniej oczywista. Uchwała Naczelnej Rady Lekarskiej nr 29/11/VI z 2011 roku, która nadal obowiązuje, dopuszcza podawanie cen i sposobu płatności wyłącznie na stronie internetowej praktyki zawodowej lub przez specjalny telefon informacyjny. O profilu w Google uchwała nie mówi, bo powstała, zanim on istniał w obecnej formie. Nie znam stanowiska izby, które by to rozstrzygało. Ostrożniejsza wersja, którą stosuję: ceny na własnej stronie, w profilu Google lista usług bez cen i link do cennika.
Dane, których wymaga ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną
Art. 5 tej ustawy każe usługodawcy będącemu osobą wykonującą zawód regulowany podać samorząd zawodowy, tytuł zawodowy, numer w rejestrze z nazwą rejestru i organem oraz informację o zasadach etyki. Na własnej stronie to jest stopka. W profilu Google nie ma na to pola – można to upchnąć w opisie, ale 750 znaków to za mało na opis i na dane rejestrowe naraz. Czy sam profil w Google jest w ogóle usługą świadczoną drogą elektroniczną przez lekarza, czy raczej przez Google – tego przepis nie rozstrzyga i tu odsyłam do prawnika. Dla pacjenta to bez znaczenia: sprawdza lekarza w Centralnym Rejestrze Lekarzy i chce znaleźć numer PWZ tam, gdzie szuka.
Opis, jak pracujesz
Limit opisu w profilu to 750 znaków, bez linków i bez HTML. Tyle wystarcza na jedno zdanie o specjalizacji, jedno o tym, z czym można przyjść, i jedno o miejscu. Nie wystarcza na opis pierwszej wizyty, zasady odwoływania, informację o teleporadach i e-receptach, przygotowanie do badania, odpowiedzi na pytania, które pacjenci zadają przez telefon. To właśnie te treści zdejmują telefony z recepcji – i dla nich w profilu nie ma miejsca.
Podstrony dla problemów, z którymi przychodzą pacjenci
Wizytówka jest jedną kartą. Pacjent, który wpisuje „ból kolana po bieganiu ortopeda Gdańsk”, może trafić na wizytówkę ortopedy, ale wizytówka nie odpowie mu, czy ten ortopeda zajmuje się kolanami biegaczy. Strona z podstroną o tym problemie – tak. Google w wytycznych pisze, że może określać kategorię firmy na podstawie informacji na jej stronie internetowej; innymi słowy, strona pomaga Google zrozumieć, czym się zajmujesz, i to przekłada się na trafność profilu.
Drugi kanał kontaktu
Do 31 lipca 2024 roku pacjent mógł napisać do firmy przez czat w profilu. Google wyłączyło czat i historię połączeń, uzasadniając to niskim wykorzystaniem; w jego miejsce wprowadza kontakt przez SMS lub WhatsApp, ale tylko w wybranych regionach i, jak zaznacza w pomocy, nie w każdym profilu. Formularza kontaktowego w profilu nie ma i nie było. Bez strony pacjent, który szuka wieczorem, ma do dyspozycji telefon, na który nikt nie odbiera, i ewentualnie rezerwację przez portal. Nie chodzi o system rezerwacji – chodzi o możliwość zostawienia numeru z prośbą o oddzwonienie.
Trzy rzeczy, o których mało kto myśli przy zakładaniu wizytówki05
Wszystkie trzy sprowadzają się do jednego: profil jest w Google, nie u Ciebie.
Google może zmieniać Twoje dane. Pomoc Google ma osobny artykuł o „aktualizacjach Google w profilu firmy”: Google zbiera informacje ze zgłoszeń użytkowników i treści licencjonowanych i jeśli uzna dane w profilu za nieaktualne, może je zmienić. Możesz je zaakceptować lub odrzucić, ale musisz o nich wiedzieć – powiadomienia z profilu powinny trafiać na skrzynkę, którą ktoś czyta. Widziałem wizytówkę lekarza z godzinami zmienionymi przez „użytkownika”, o czym lekarz dowiedział się od pacjenta, który przyjechał do zamkniętych drzwi.
Google może zawiesić profil. Pomoc Google mówi wprost, że profile niezgodne z wytycznymi mogą zostać zawieszone lub wyłączone, a w odwołaniu przydają się dowody: dokument rejestracji firmy, rachunki za media pod adresem praktyki. Najczęstszy powód, jaki widziałem u medyków: nazwa z dopiskami w rodzaju „najlepszy ortopeda w mieście” i kilka profili jednego lekarza dla różnych specjalizacji – obie rzeczy są wprost zabronione w wytycznych.
Opinii nie da się wyłączyć. Można zgłosić każdą, ale usunięte zostaną tylko te, które naruszają zasady Google; pomoc Google pisze, że nie angażuje się ono w spory między firmą a klientem. Odpowiadać na opinie możesz, ale jako lekarza obowiązuje Cię art. 40 ust. 1 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty – tajemnica informacji związanych z pacjentem. W praktyce: w publicznej odpowiedzi nie potwierdzasz, że autor opinii był Twoim pacjentem, i nie opisujesz przebiegu wizyty, nawet jeśli wersja pacjenta jest nieprawdziwa. Bezpieczna odpowiedź jest krótka i zaprasza do kontaktu poza internetem.
Jest jeszcze precedens. Google przez lata dawało każdemu profilowi darmową stronę. 5 marca 2024 roku wyłączyło je wszystkie, do 10 czerwca przekierowywało odwiedzających na profil, a od tego dnia adresy zwracają błąd „nie znaleziono strony”; rzecznik Google tłumaczył to niskim zaangażowaniem użytkowników. Cztery miesiące później zniknął czat. Profil jako całość raczej nie zniknie, bo jest częścią Map – ale jego pojedyncze funkcje znikają bez konsultacji z Tobą.
Kiedy sama wizytówka wystarczy06
Uczciwie, bo obiecałem na początku. Są cztery sytuacje, w których odradzam wydawanie kilku tysięcy złotych na stronę.
Kiedy prywatna praktyka jest dodatkiem do etatu, przyjmujesz kilku pacjentów tygodniowo i kalendarz wypełnia się z poleceń. Wizytówka pod nazwiskiem, z prawdziwymi godzinami i bezpośrednim numerem, załatwia wszystko, czego taki pacjent potrzebuje: gdzie, kiedy, jak zadzwonić.
Kiedy przyjmujesz w cudzej placówce, która ma własną stronę z podstroną o Tobie. W polu „witryna” Twojego profilu powinien być wtedy link do tej podstrony, nie do strony głównej placówki. Cennik i dane rejestrowe załatwia strona placówki.
Kiedy i tak płacisz za plan ZnanyLekarz, korzystasz z kalendarza i przyjąłeś, że profil w portalu jest Twoją stroną. Wizytówka z przyciskiem „Zarezerwuj z Google” i profil w portalu obsługują obie ścieżki pacjenta. Rozpisałem ten model w tekście ZnanyLekarz czy własna strona – działa, dopóki akceptujesz, że pacjent z polecenia ląduje na portalu obok konkurencji.
Kiedy dopiero zaczynasz i nie wiesz, czy zostaniesz w tym mieście, w tym modelu, w tej specjalizacji. Założenie profilu to kwadrans i zero złotych; przeniesienie pod nowy adres to ponowna weryfikacja, też bezpłatna.
W każdej z tych sytuacji zrobiłbym trzy rzeczy: uzupełnił profil do końca według listy na dole tego tekstu, powiesił cennik w gabinecie, bo art. 24 wymaga tego niezależnie od strony, i zarejestrował domenę z nazwiskiem na własne dane, nawet bez strony – kosztuje od kilkudziesięciu do około 150 zł rocznie, zależnie od rejestratora, i czeka, aż będzie potrzebna.
Kiedy wizytówka kosztuje Cię pacjentów07
To są sygnały, po których w rozmowach z lekarzami zwykle okazuje się, że o stronie myślą od roku.
Pacjenci z polecenia wpisują Twoje nazwisko i trafiają na portal. W panelu wizytówki jest link „witryna” prowadzący do ZnanyLekarz, pacjent klika i widzi Twój profil, a pod nim innych specjalistów w pobliżu. Pacjent z polecenia to pacjent, którego już masz. Portal pokazuje mu, że może mieć innego.
Masz kilka wyraźnych obszarów i chcesz, żeby pacjent z konkretnym problemem trafiał na informację o tym problemie. Wizytówka ma jedną kategorię główną i 750 znaków. Strona ma tyle podstron, ile potrzebujesz.
Recepcja albo Ty odbieracie te same pytania: jak się przygotować, czy jest parking, czy przyjmujesz dzieci, czy robisz teleporady, jak wygląda pierwsza wizyta, ile trwa, jak zapłacić. Każde z tych pytań to akapit na stronie i telefon mniej.
Przyjmujesz w dwóch miejscach albo planujesz zespół. Wytyczne Google wiążą profil specjalisty z jedną zweryfikowaną lokalizacją; strona opisuje oba miejsca i cały zespół na jednej podstronie „kontakt”, z osobnymi godzinami i telefonami.
Zaczynasz liczyć, ile rocznie kosztuje plan portalu. Wizytówka, w której jedyny link prowadzi do cudzego serwisu, nie buduje niczego, co zostaje przy Tobie. Wizytówka linkująca do własnej domeny – tak.
Jak wizytówka i strona pracują razem08
Kiedy strona już jest, wizytówka nie staje się zbędna – zmienia rolę. Jest miejscem, w którym pacjent Cię znajduje, a strona jest miejscem, w którym decyduje. Kilka rzeczy, które trzeba przy tym zrobić dobrze.
W polu „witryna” ma być własna domena, nie portal i nie profil w mediach społecznościowych – wytyczne Google mówią, że link ma prowadzić na stronę reprezentującą firmę, a nie przekierowywać gdzie indziej. Jeśli dodajesz link do rezerwacji, Google wymaga, żeby prowadził na konkretną stronę docelową umożliwiającą wykonanie działania, i sprawdza takie linki automatycznie nawet raz dziennie; link, który zwraca błąd, może zostać usunięty. Osadzony na stronie kalendarz – ZnanyLekarz, Medfile, Calendly – ma własny adres, który się do tego nadaje.
Nazwa, adres i telefon mają być identyczne na stronie, w profilu i w portalach. Google podaje, że rozpoznawalność profilu zależy między innymi od liczby witryn linkujących do firmy – Twoja strona jest pierwszą z nich.
Cennik jest na stronie, w profilu link do niego. Opinie są w profilu Google, a strona do nich linkuje – bezpieczniej niż wybrane cytaty, o czym pisałem w tekście o zawartości strony lekarza.
Opis w profilu i pierwszy ekran strony powinny mówić to samo: kto, w czym pomaga, gdzie, jak się umówić. Pacjent, który widzi w Google jedno, a na stronie drugie, nie dzwoni.
Jednoosobowej praktyce wystarcza zwykle pięć, sześć podstron: strona główna, o mnie, zakres pomocy, cennik, kontakt, polityka prywatności z danymi rejestrowymi w stopce. Taki zakres opisałem na stronie o tym, jak wygląda strona internetowa dla lekarza w mojej realizacji.
Moja oferta – żeby było uczciwie09
Strona w mojej realizacji kosztuje 4 490 zł brutto, bez zaliczki, z płatnością po odbiorze; w cenie jest projekt, wykonanie, uruchomienie pod Twoją domeną zarejestrowaną na Twoje dane, hosting bez opłat miesięcznych i jedna integracja – na przykład mapa Google z dojazdem albo osadzony kalendarz. W cenie nie ma prowadzenia wizytówki Google za Ciebie (pokazuję, jak ją ustawić, ale profil ma być na Twoim koncie, nie moim), copywritingu od zera, sesji zdjęciowej, kolejnych integracji ani płatności online. Zmiany po publikacji rozliczam za zmianę, około 200 zł, nie w abonamencie. Rozpisałem to na tle innych modeli w tekście o kosztach strony dla lekarza.
Co zrobić najpierw, jeśli budżet jest ograniczony10
Kolejność, którą proponuję lekarzom zaczynającym praktykę: najpierw wizytówka – pod nazwiskiem, z tytułem, jedną kategorią główną, zweryfikowana, z prawdziwymi godzinami i bezpośrednim numerem. Potem domena z nazwiskiem zarejestrowana na Ciebie, nawet jeśli strona powstanie za rok. Potem cennik wywieszony w gabinecie i spisany w pliku. Potem strona – przy pierwszym sygnale z sekcji „kiedy wizytówka kosztuje Cię pacjentów”. Dopiero na końcu płatne kanały: wyższe plany portali, reklama.
Reklamę zostawiam na koniec z osobnego powodu. Art. 14 ustawy o działalności leczniczej zakazuje informacji o cechach reklamy i to samo ograniczenie dotyczy wpisów w profilu Google: wpis „promocja na konsultacje we wrześniu” jest problemem i dla Google, którego wytyczne każą trzymać opis z dala od promocji, i dla izby.
Jeśli już masz „darmową stronę” od portalu albo programu gabinetowego i zastanawiasz się, czy to nie załatwia sprawy – rozpisałem to osobno w tekście o darmowej stronie gabinetu od ZnanyLekarz lub Medfile.
Lista do odhaczenia11
W profilu Google:
- nazwa: imię i nazwisko z tytułem zawodowym, bez specjalizacji, sloganów i miasta w nazwie,
- jeden profil na lekarza, nie na specjalizację,
- kategoria główna najwęższa z możliwych, dodatkowe tylko jeśli opisują praktykę,
- adres zweryfikowany, pinezka przy właściwym wejściu,
- godziny prawdziwe, z aktualizacją na święta i urlopy,
- bezpośredni numer do praktyki, klikalny na telefonie,
- witryna: własna domena albo podstrona o Tobie na stronie placówki,
- opis do 750 znaków bez linków, superlatywów i promocji,
- zdjęcie własne i zdjęcie wejścia do budynku,
- link do rezerwacji, jeśli masz kalendarz online,
- odpowiedzi na opinie bez potwierdzania, że ktoś był pacjentem,
- powiadomienia o aktualizacjach Google i o opiniach na skrzynkę, którą ktoś czyta.
Czego wizytówka nie załatwi – do strony albo do gabinetu:
- cennik i opłata za dokumentację (art. 24 ustawy o działalności leczniczej),
- dane rejestrowe: izba, PWZ, rejestr, informacja o KEL (art. 5 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną),
- opis pierwszej wizyty, zasady odwoływania, teleporady, przygotowanie do badania,
- podstrony dla problemów, z którymi przychodzą pacjenci,
- formularz z prośbą o kontakt zwrotny,
- drugie miejsce przyjęć i zespół.
Do usunięcia:
- dopiski w nazwie, drugi profil dla drugiej specjalizacji, wpisy z promocjami i rabatami, link do profilu w mediach społecznościowych w polu „witryna”.
Pytania, które wracają12
- Wizytówka Google czy strona internetowa – co lekarz powinien mieć najpierw?
- Wizytówkę. Jest darmowa, pokazuje się na mapie i załatwia pierwszą ścieżkę pacjenta: specjalizacja plus miasto. Strona przychodzi wtedy, gdy zaczyna brakować miejsca na cennik, opis pracy i podstrony albo gdy pacjenci z polecenia lądują na portalu zamiast u Ciebie.
- Czy wizytówka Google jest darmowa i czy Google może ją wyłączyć?
- Profil jest darmowy. Google może go zawiesić za naruszenie wytycznych, a jego pojedyncze funkcje wyłącza bez pytania – darmowe strony z profilu zniknęły w marcu 2024 roku, czat w lipcu 2024. Samego profilu jako części Map raczej nie zabraknie, ale to, co w nim jest, zależy od Google.
- Czy mogę w polu „witryna” podać link do profilu ZnanyLekarz?
- Technicznie tak i wielu lekarzy tak robi. Wytyczne Google mówią, że link ma prowadzić na stronę reprezentującą firmę, nie odsyłać gdzie indziej; czy profil w portalu to spełnia, Google nie precyzuje. Ważniejszy jest skutek: pacjent ląduje w serwisie, gdzie obok Ciebie są inni specjaliści.
- Czy cennik w wizytówce Google spełnia wymóg ustawy?
- Nie. Art. 24 ustawy o działalności leczniczej mówi o wywieszeniu w miejscu udzielania świadczeń oraz na stronie internetowej podmiotu – profil w Google nie jest stroną podmiotu. Do tego uchwała NRL 29/11/VI dopuszcza ceny na stronie praktyki lub przez telefon informacyjny i o profilu w Google nie wspomina. Ceny na własnej stronie, w profilu link.
- Czy mogę mieć osobną wizytówkę dla każdego miejsca, w którym przyjmuję?
- Wytyczne Google wiążą profil specjalisty z lokalizacją, w której jest dostępny w określonych godzinach, i zabraniają kilku profili dla różnych specjalizacji. O dwóch lokalizacjach jednego lekarza nie mówią wprost. Jeśli tworzysz profil dla drugiego miejsca, godziny muszą być godzinami tego miejsca, a nazwa i kategoria identyczne; bezpieczniej zapytać na forum pomocy Google przed weryfikacją niż odwoływać się od zawieszenia.
- Czy mogę usunąć negatywną opinię z wizytówki?
- Tylko jeśli narusza zasady Google – spam, wulgaryzmy, treści niezwiązane z firmą. Opinii nieprzychylnej, ale opartej na doświadczeniu, Google nie usunie. Odpowiadając, nie potwierdzaj, że autor był pacjentem, i nie opisuj wizyty – art. 40 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty obowiązuje także w internecie.
- Czy wizytówka Google to reklama w rozumieniu art. 14?
- Sama wizytówka to informacja o miejscu, godzinach i zakresie świadczeń – dokładnie to, co dopuszcza uchwała NRL. Reklamą staje się to, co w niej wpiszesz: slogan w nazwie, „najlepszy” w opisie, wpis z promocją. Wytyczne Google i zasady izby są tu zgodne, co rzadko się zdarza.
Jeśli po tym tekście dochodzisz do wniosku, że Twoja wizytówka wystarcza – zostaw ją, uzupełnij według listy i wróć do tematu, kiedy pojawi się pierwszy sygnał. Jeśli dochodzisz do wniosku, że od roku odsyłasz pacjentów z polecenia na portal – to jest ten sygnał. Wizytówka jest tam, gdzie pacjent szuka; strona jest tam, gdzie pacjent decyduje, a jedyne, co z tej dwójki należy do Ciebie, to strona pod Twoją domeną.
